Historia

Akademia Telewizyjna powstała z przekształcenia Ośrodka Szkolenia i Analiz Programowych oraz Centrum Strategii Programowej… i tu można by podać odpowiednią datę albo numer uchwały zarządu Telewizji Polskiej SA.  Ale można jej historię opowiedzieć inaczej…

Zacząć wypadałoby od studia im. Andrzeja Munka, które działało w ostatnim ćwierćwieczu poprzedniego wieku przy ówczesnym Ośrodku Szkolenia. Kierował nim Michał Bogusławski - reżyser, pedagog a przede wszystkim uroczy i ciepły człowiek. W tym miejscu należałoby  opisać toczone wówczas heroiczne walki o utrzymanie najwyższych standardów warsztatowych, przyswajanie nowych technik nauczania, pozyskiwanie kolejnych mistrzów w zawodach telewizyjnych i twórców o bogatym i ważnym dorobku czy, wreszcie, próby odnowy krytyki artystycznej, która powstrzymała by proces staczania się telewizji w kierunku widowiska jarmarcznego.  Bo tłem tej batalii był rodzący się wówczas konkurencyjny rynek medialny, który jarmarcznością nie tylko gardził, ale coraz częściej próbował nią uwieść widzów, urzeczonych możliwością wyboru niewidzianej nigdy przedtem liczby kanałów. Mówiąc krótko: historię Akademii Telewizyjnej, którą zbudował Jacek Snopkiewicz kontynuując dzieło swoich poprzedników, można opowiadać bez dat, za to poprzez potrzeby i opis wyzwań stawianych przez zmieniającą się wokół rzeczywistość.
 
Gdy dwadzieścia pięć lat temu Polska otworzyła się na świat, potrzebą chwili stało się w telewizji odnowienie języka, nie tylko w sensie wyrugowania socjalistycznej „nowo-mowy”, w czym niewątpliwą zasługą była aktywność Poradni Językowej, ale także odnowienie form wypowiedzi. Z tym zadaniem mierzyło się wspomniane Studio Munka eksperymentując z językiem filmowym. Jednocześnie środowisko twórców telewizyjnych stanęło twarzą w twarz z niespotykanym wcześniej rozwojem technologicznym. Skok ze świata zapisu optycznego na taśmę magnetyczną był niczym w porównaniu ze skokiem w świat technologii cyfrowych. Z tym wyzwaniem przez lata mierzyła się Wanda Siwicka, skromna i twarda osoba uczestnicząca w procesie powstawania pierwszej polskiej kamery telewizyjnej. Wraz z rozwojem rynku komercyjnego, przy niedoskonałościach ustawy medialnej, pojawiła się potrzeba powstrzymania procesu degradacji zawodu twórcy telewizyjnego, zwłaszcza zawodu dziennikarza. Pojawiły się „formaty”, które osłabiły autorski charakter wielu programów. Praca dla telewizji w stopniu większym niż wcześniej stała się pracą zespołową - zepchnęło to rzeczywistego autora na dalszy plan, eksponując twarz programu, czyli prezentera. Te przesunięcia akcentów sprawiły, że pojawił się nowy zawód: mediaworker.  I Akademia Telewizyjna podjęła trud zmierzenia się zarówno z jego definicją jak i praktyką. Ale pojawiły się także związane z tym problemy etyczne. To z inicjatywy Akademii Telewizyjnej były prezes Polskiej Agencji Prasowej, a wcześniej redaktor naczelny „Odry” Ignacy Rutkiewicz opracował „Zasady etyki dziennikarza telewizyjnego”, które dziś są podstawą działania Komisji Etyki.

Za wszystkimi tymi aktywnościami Akademii Telewizyjnej stała jednak zawsze potrzeba nadrzędna - uświadomienie wszystkim konieczności i niezbędności kształcenia ustawicznego. Dziś, inaczej niż w minionym wieku, nie wystarczy nauczyć się czegoś raz a dobrze i z wiedzy oraz umiejętności wyniesionych ze studiów czerpać przez resztę zawodowego życia. Dziś, trzeba się uczyć codziennie rzeczy nowych i po nowemu. W tym duchu działała Akademia Telewizyjna od swych narodzin, i działa nadal.